Całkowicie się zgadzam.Moto pisze: ↑wczoraj, o 10:06Widzę nagonkę na SUVyJa też nie przepadam, ale one mają swój sens w zależności gdzie i jak są używane (czyli 90% w Polsce nie ma sensu
). Szwagry mają domek pod lasem i mają 300 metrów do asfaltu i tym asfaltem 5 km do ekspresówki. Ale te 300 metrów do asfaltu to sam piach, a jak popada to głębokie błoto i bez 4x4 z większym prześwitem się nie obejdzie. Mimo że reszta drogi 25 km do pracy jest taka, że można autem sportowym śmigać. Bo w jakieś mity, że pozycja lepsza, że na plecy dobrze itp., to jak nie wierzę. Mój pradziadek do ostatnich dni jeździł "maluchem" (na koniec już tylko po wiosce hehe) i nigdy na plecy nie narzekał.
SUV dla mnie miałby sens, gdym od czasu do czasu musiał zjechać z asfaltu na nieutwardzone drogi i nie martwić się, że zaraz coś uszkodzę o pierwszy wystający kamień. Domek na zadupiu, hobby wymagające dojazdów w mniej dostępne miejsca, czy praca w terenie. A że z niczym takim nie mam do czynienia i nie pamiętam kiedy ostatni raz zjechałem z asfaltu, więc po co podwyższone auto?
A pozycja w SUV’ie za kierownicą to dla mnie jedna z jego największych wad. Siedzi się wysoko, w pozycji trochę jak na klopie. Dla mnie im niżej, tym lepiej. W każdym aucie pierwsze co robię to obniżam maksymalnie fotel (nie jestem zbyt wysoki), a idealna pozycja za kółkiem to siedzenie niemal na podłodze jak w plaskaczach – Prosiaki 911 i pochodne, Honda S2000, Mazda MX5, itp., itd.