Tydzień na działce - poradnik ogrodnika

Rozmowy o Subaru i nie tylko. Dział pełen offtopicu i rozmów niemotoryzacyjnych.
ODPOWIEDZ
inquiz
Awatar użytkownika
6 gwiazdek
Lokalizacja: Wwa Wola
Auto: Legaś IV junkers
Polubił: 177 razy
Polubione posty: 177 razy

Tydzień na działce - poradnik ogrodnika

Post 15 cze 2020, o 00:07

FUX, z tą wkrętarką - jak tylko okazjonalnie do wkręcania to faktycznie bierz z lidla nową. Jak ma wiercić i z udarem to makitę. Ja ten dylemat przerobiłem kiedyś po kilku niby porządnych chińczykach z marketu trzymając paragon i pudełko, po pewnym czasie g... z gwarancji jak nie ma części i nie da się dokupić akumulatora. Makitę kupisz w miarę rozsądnie i przy 18v masz opcję rozbudowy parku maszyn. A i części bez problemu dostępne, akumulatory też można dokupić, także na aliexpres i nie dużo gorsze.
Fajne też Milwaukee, bardziej ergonomiczne i długo działają na mniejszych aku niż makita. Ale cena wyższa.


Those who would give up essential liberty to purchase a little temporary safety deserve neither liberty nor safety.
Živela Jugoslavija!

damazia
Awatar użytkownika
2 gwiazdki
Lokalizacja: z Damaziowa
Auto: nie wiem, które fajniejsze: czarne czy srebrne?
Polubił: 0
Polubione posty: 3 razy

Tydzień na działce - poradnik ogrodnika

Post 15 cze 2020, o 00:13

To ja znowu o tych kosiarkach...
Gal pisze:
14 cze 2020, o 07:44
Bo główny problem tkwi w mentalności Chińczyków - najkrócej mówiąc w skłonności do "chodzenia na skróty" i niewielkim szacunku dla zasad, obowiązujących przepisów, partnerów biznesowych a na koniec klientów. Dopóki to się nie zmieni, będą produkować chłam i będą z tego dumni.
Galu kochany, ja bym powiedziała, że to samo można powiedzieć o naszej mentalności. Czy my Polacy nie chodzimy na skróty? Nie ma u nas zasad, przyjętych we wszechświecie i normalnych wszędzie poza tym krajem. Wszędzie liczy się stosunek jakości do ceny, ale u nas liczy się tylko cena. To chore, bo jakość u nas nie ma znaczenia, byle byłaby taniocha...
Zadam konkretne pytanie: co wiesz o mentalności Chińczyków? Bo może wiesz, ale jam nieświadoma.

Dla mnie Panowie, za dużo stereotypów. Ja baba jestem. I dla mnie jest krótka piłka: no risk no fun. Kosiareczka jest super. Tak po babsku. Czerwona, śliczna. Baba obsłuży bez problemu. Skumałam odpalanie i skosiłam sama moją łąkę kwietną.

Kloru, 911 po kosiarce! :cofee:
damazie chodzą parami

ptk22
Awatar użytkownika
6 gwiazdek
Lokalizacja: Jelenia Góra
Auto: Subaru Impreza 2.0 GX blobeye
Polubił: 757 razy
Polubione posty: 54 razy

Tydzień na działce - poradnik ogrodnika

Post 15 cze 2020, o 01:11

Gal pisze:
11 cze 2020, o 10:57
Nie wiem jak jest z trwałością narzędzi Parkside'a, choć opinie słyszę raczej dobre.
Szlifierka kątowa 115 na akumulator pracuje u mnie w warunkach ekstremalnych od 2 lat i nic jej nie jest.

Baterie Parkside 20V pasują do wszystkich narzędzi 20V.
inquiz pisze:
15 cze 2020, o 00:07
Fajne też Milwaukee, bardziej ergonomiczne i długo działają na mniejszych aku niż makita. Ale cena wyższa.
Wiertarka Milwaukee 12V z silnikiem bezszczotkowym to najlepsze narzędzie akumulatorowe jakie miałem do tej pory.
Z mojej starły się już napisy, ale nigdy mnie nie zawiodła.
Jest bardzo zgrabna, ekstremalnie mocna. Na jednej baterii można pracować bardzo długo.

Moja nie ma udaru, ale do betonu mam Chiński młot na 230V.
Mój samochód prowadzi się lepiej niż ja

Gal
Awatar użytkownika
6 gwiazdek
Lokalizacja: wieś mazowiecka
Auto: XC 70
Polubił: 41 razy
Polubione posty: 188 razy

Tydzień na działce - poradnik ogrodnika

Post 15 cze 2020, o 09:43

jarmaj pisze:
14 cze 2020, o 09:26
obecnie wielu (wszyscy? tego nie wiem, ale całkiem możliwe) uznanych europejskich producentów samochodów ma dostawców w Chinach. Kabelki, przełączniczki, całe podzespoły, o elektronice nawet nie wspominam., itp. Albo nawet jak sam dostawca części jest nie chiński, to on ma poddostawców w Chinach. Więc chcąc nie chcąc, kupując wyrób germański, żabojadczy, czy bordello bum bum, mamy w jakimś tam procencie wyrób.... chiński.
Jasne. Chyba każdy z "Big Pharma" ma jakąś lub jakieś fabryki w Chinach, ale w ogromnej większości są to fabryki przez nich zaprojektowane, założone i zarządzane. I wtedy nie ma problemu z jakością produktu. Gorzej jest jak to są fabryki założone i zarządzane przez Chińczyków z PRC. Jest jeszcze trzecia kategoria - fabryki założone w Chinach przez "Chińczyków", czyli chińskich "repatriantów", wykształconych na Zachodzie, a niekiedy urodzonych w Europie, czy częściej w US. Zwykle trudno powiedzieć, czy oni jeszcze są Chińczykami. Z moich obserwacji to bardziej skośnoocy Amerykanie mówiący też po chińsku. ;-)
damazia pisze:
15 cze 2020, o 00:13
Zadam konkretne pytanie: co wiesz o mentalności Chińczyków? Bo może wiesz, ale jam nieświadoma.
Zdolności wnikania w mózgi ludzi nie posiadam, więc mentalność chińską oceniać mogę tylko na podstawie faktów; moich interakcji z chińskimi firmami i samymi Chińczykami. A od 1999 roku importuję z Chin substancje czynne (API) i spotykam się z moimi dostawcami przynajmniej raz w roku. Oni oczywiście uśmiechają się, kłaniają, wręczają podarunki, zapewniają o wieczystej przyjaźni i partnerstwie biznesowym, po czym dalej robią swoje - jak to Chińczycy. Więc jakieś obserwacje zdołałem poczynić. Mam też kontakt z kilkoma "białymi diabłami" mieszkającymi i pracującymi w Chinach od kilku do 20 lat, a i mój własny syn mówi biegle po chińsku i spędził w Chinach prawie dwa lata łącznie - znam więc również opinie innych - nie chińskich, ale dobrze zorientowanych w temacie ludzi.


Przez te dwadzieścia lat doświadczyłem chyba wszystkiego; poczynając od starych tenisówek w beczce z API, przez sfałszowane certyfikaty GMP, fałszywe, pisane z sufitu certyfikaty analizy do API w którym jedyne badanie zanieczyszczeń polegało w istocie na obserwacji punktu topienia, fałszowanie ścieżki syntezy, fałszowanie samej API, wysyłki gipsu zamiast API (choć tu to był pewnie przemyt i to nie organizowany przez mojego dostawcę) itd itp.
Dla jasności, ŻADNA z tych rzeczy NIGDY nie zdarzyła się w przypadku API z Europy, USA czy Japonii. Dlaczego, jak sądzisz?
A! Zdarzyła się nakrętka w beczce z API - odkręciła się z pokrywy mikronizera i wpadła do beczki. Producent z Izraela (bardzo dobry zresztą). W produktach z Zachodu zdarzają się wady, ale na skutek "wypadków przy pracy", a nie świadomych oszustw nastawionych na wydymanie klienta.

Żeby nie być gołosłownym, parę przykładów chińskiej "optymalizacji kosztów":
1. API nazwijmy je "A".
Bioprodukt którego najważniejszą cechą decydującą o cenie była jego aktywność biologiczna wyrażona "jednostkach aktywności" (kgA). Cena była za kgA, a nie za kg. Mierzyło się tę aktywność wstrzykując śwince morskiej standardową dawkę odpowiednio rozcieńczonej API podskórnie w brzuch, a następnie mierząc po jakimś, standardowym czasie średnicę odczynu (zaczerwienienia).
Na początku obecnego wieku, cena tej API oscylowała wokół 80-100 USD za kgA i była ona produkowana wszędzie na świecie. No i chińscy producenci włączyli się do akcji. Najpierw był jeden, później dwóch, a w szczytowym momencie chyba z ośmiu. Nie muszę mówić skąd wzięli technologię? Cena zaczęła spadać. US i Nowa Zelandia odpadły na poziomie USD 60,-/kgA, Europa koło 40 (a i tak od dawna kupowali "surową" API w Chinach i na miejscu ją tylko oczyszczali i standaryzowali). Zostali tylko Chińczycy i zaczęli konkurować między sobą. Cena spadła do 20-25 USD, a w końcu do 6-8 USD/kgA...
I wtedy wybuchła afera, bo komuś się wreszcie zachciało przebadać tę chińską substancję dokładnie, bo lekarze alarmowali, że muszą zwiększać dawki, bo lek "nie działa". I okazało się, że substancji "A" w chińskim produkcie nazywanym "A" jest między 10 a 20% deklarowanej ilości, a reszta to coś innego. Coś, co również wywoływało zaczerwienienie skóry u świnki morskiej, ale niestety nie miało efektu leczniczego substancji "A", więc chorzy umierali. Chińczycy sobie doskonale zdawali sprawę z tego jakie skutki niesie ich mieszanie prawdziwej "A" z fałszywą i nie mieli z tym najmniejszych problemów...

2. API "B"
Substancja, która jednocześnie jest farmakopealną substancją czynną i półproduktem do wytwarzania innego API - "C". Mój klient wytwarza "C". Do tej pory kupował "B" od innego producenta europejskiego. Drogo. Cena od chińskiego producenta była o ponad 50% niższa. Trudno się oprzeć, nie..? Certyfikaty wszystkie OK, CoA OK, próbka zanalizowana przez niego samego przeszła wszystkie farmakopealne testy bez problemu. No to zmienił dostawcę na Chińczyka.
I zonk - w produkcji substancji "C" zaczęły się dziać cuda - zapychały się filtry, wydajność spadła o połowę, a w produkcie "C" wykryto nowe, niefarmakopealne zanieczyszczenie... Bo? Bo chiński producent zmienił ścieżkę syntezy tak, że była dużo tańsza niż klasyczna, API "B" produkowane przez niego przechodziło wszystkie testy wymagane dla substancji "B" bez najmniejszych problemów bo procedura testowa dla tej API nie przewidywała badania tego zanieczyszczenia. Bo go tam w ogóle nie powinno być! Dopiero użycie jego API do produkcji "C" ujawniło oszustwo - bo to zanieczyszczenie zapychało filtry mojego klienta a testy farmakopealne dla "C" wymagały użycia HPLC i oznaczenia wszystkich zanieczyszczeń.
Czy muszę dodawać, że w dokumentacji chińskiego producenta nie było słowa o zmianie ścieżki syntezy?
Czy muszę dodawać, że chiński producent nie przyjął żadnej reklamacji i kilkaset tysięcy USD poszło się... (Chińczykom z zasady płaci się z góry)

I z podwórka i ogrodu:

3. Chiński opryskiwacz plecakowy.
Pomijając doskonały silnik, chiński producent zastosował dwie optymalizacje kosztów w tym urządzeniu - wyeliminował pompkę płynu i zawór - postawił na efekt Venturiego, ale zapomniał o grawitacji . W efekcie spryskiwacz działa, gdy dysza spryskiwacza jest maksymalnie pod kątem 100-110 stopni w stosunku do ziemi. Jak się podniesie wyżej to grawitacja pokonuje efekt Venturiego, a pompki nie ma i płyn nie leci, jak się zrobi przerwę w oprysku i opuści dyszę, to płyn leje się strumieniem na ziemię bo grawitacja nadal działa, a zaworka nie ma.

damazia pisze:
15 cze 2020, o 00:13
Dla mnie Panowie, za dużo stereotypów.
Stereotypy nie biorą się z powietrza, więc pozostanę przy Hondzie, Makicie i Stihlu. ;-)
ptk22 pisze:
15 cze 2020, o 01:11
Baterie Parkside 20V pasują do wszystkich narzędzi 20V.
UWAGA! Nowa seria Performance jest kompatybilna z akumulatorami X 20 V Team (2 Ah, 4 Ah). Stare akumulatory Performance 2,5 Ah i 5 Ah nie są kompatybilne z nową serią Performance.
https://www.lidl-sklep.pl/PARKSIDE-PERF ... 23CB5DD105
Użytkownicy, którzy polubili ten post :
ptk22 (15 cze 2020, o 22:29)
Wysłane z mojego komputera przy użyciu klawiatury.

ptk22
Awatar użytkownika
6 gwiazdek
Lokalizacja: Jelenia Góra
Auto: Subaru Impreza 2.0 GX blobeye
Polubił: 757 razy
Polubione posty: 54 razy

Tydzień na działce - poradnik ogrodnika

Post 15 cze 2020, o 22:29

Racja była jakaś historyczna bateria niekompatybilna. Ale od kilku lat w Lidlu są już tylko urządzenia na akumulatory serii X 20V.
Mój samochód prowadzi się lepiej niż ja

damazia
Awatar użytkownika
2 gwiazdki
Lokalizacja: z Damaziowa
Auto: nie wiem, które fajniejsze: czarne czy srebrne?
Polubił: 0
Polubione posty: 3 razy

Tydzień na działce - poradnik ogrodnika

Post 16 cze 2020, o 00:16

Gal pisze:
15 cze 2020, o 09:43
Stereotypy nie biorą się z powietrza, więc pozostanę przy Hondzie, Makicie i Stihlu.
Galu, a ja wyznaję inną religię. Wybacz, ale dziś trzeba być open minded, bo marki ą ę za logo na produkcie każą sobie płacić słono i dużo za dużo, jak na stosunek jakości do ceny. Nie ma powodu, by wybierać produkty tylko na zasadzie, bo to jest Honda czy Makita. Można poszukać i znaleźć produkty/producentów produktów mniej znanych, a jednocześnie oferujących stosowną jakość do ceny. Są złe chińskie wyroby, ale są też i dobre. Są złe polskie wyroby, są i dobre. I tak dalej... Przy czym nie twierdzę, że nie kupiłabym sobie Makity do czegoś tam. Wyznaję zasadę: najpierw sprawdzam opinie, potem kupuję. Nigdy nie zakładam z góry, że muszę kupić to czy tamto. Zawsze sprawdzam inne opcje. Markowość dla markowości mnie nie interesuje. Zwłaszcza, gdy cena jest od czapy...

Kupiliśmy z małżem lodówkę Haiera. Podobno jedyna chińska marka AGD dopuszczona na rynek US. Jesteśmy zachwyceni.
I żeby nie było niedomówień, nie mamy wszystkiego chińskiego w domu. :mrgreen:

Ty, Twój syn znacie się może na rynku chińskim, ale ja wiem, jak działa reklama i marketing (i Photoshop). To jedna wielka ściema. I najśmieszniejsze jest to, że ludziska to "kupujo".

A... I co do do kantowania. Ja, jak z rękawa mogę sypać kantami np. polskich przedsiębiorstw. A sprawy sądowe ciągną się od lat. Najstarsza sprawa z 2011 roku. I to nie sprawa o sto zeta. Nie mam zaufania do nikogo. Żeby nie było niedomówień.
Użytkownicy, którzy polubili ten post (razem 2):
ptk22 (16 cze 2020, o 07:16) • Kruszyn (17 cze 2020, o 12:29)
damazie chodzą parami

Gal
Awatar użytkownika
6 gwiazdek
Lokalizacja: wieś mazowiecka
Auto: XC 70
Polubił: 41 razy
Polubione posty: 188 razy

Tydzień na działce - poradnik ogrodnika

Post 16 cze 2020, o 10:46

damazia pisze:
16 cze 2020, o 00:16
Galu, a ja wyznaję inną religię. Wybacz, ale dziś trzeba być open minded, bo marki ą ę za logo na produkcie każą sobie płacić słono i dużo za dużo, jak na stosunek jakości do ceny. Nie ma powodu, by wybierać produkty tylko na zasadzie, bo to jest Honda czy Makita. Można poszukać i znaleźć produkty/producentów produktów mniej znanych, a jednocześnie oferujących stosowną jakość do ceny. Są złe chińskie wyroby, ale są też i dobre. Są złe polskie wyroby, są i dobre. I tak dalej... Przy czym nie twierdzę, że nie kupiłabym sobie Makity do czegoś tam. Wyznaję zasadę: najpierw sprawdzam opinie, potem kupuję. Nigdy nie zakładam z góry, że muszę kupić to czy tamto. Zawsze sprawdzam inne opcje. Markowość dla markowości mnie nie interesuje. Zwłaszcza, gdy cena jest od czapy...
(...)
Ty, Twój syn znacie się może na rynku chińskim, ale ja wiem, jak działa reklama i marketing (i Photoshop). To jedna wielka ściema. I najśmieszniejsze jest to, że ludziska to "kupujo".
Mam wrażenie, że ja o chlebie, Ty o niebie. Może w punktach będzie łatwiej:
1. Są firmy, co do których na 99% jestem pewien, że kupując ich wyrób będę zadowolony z jego jakości, funkcjonalności, niezawodności, dostępności serwisu i części przez długie lata. Zwykle nie są tanie.

2. Są firmy, których w ogóle nie znam (może kupię), albo co gorsza znam ich wyroby (i wiem, że na pewno nie kupię - nawet jak są najtańsze na świecie). W przypadku tych ostatnich musi dużo wody upłynąć, zanim zmienię o nich, raz popsute, zdanie.

3. Jak złożyć trzy rzeczy, które napisałaś; "wiesz, jak działa reklama", "nie kierujesz się stereotypami" i "kierujesz się opiniami", to... prawdę mówiąc nie tworzy to spójnej całości. No, bo jakimi "opiniami" się kierujesz? Tymi z forów internetowych? Opiniami "ekspertów" z gazetowych zestawień i porównań? Tymi ze sklepów internetowych? Czy może od youtuberów? Photoshop ma znaczenie w wyborze frezarki górnowrzecionowej albo lamelownicy?
I Ty wiesz jak działa reklama?
Gdybym kierował się takimi kryteriami zakupu, to w moim warsztacie byłyby wyłącznie narzędzia Festoola i maszyny Feldera. A są dwa narzędzia Festoola (bo to ich patenty i nikt inny takich nie produkuje) i jedna maszyna Feldera (bo to był optymalny wybór na tym poziomie jakość/cena/serwis).

4. Czym wobec tego ja się kieruję? Głównie doświadczeniem. Własnym i ludzi, których znam. I wiem, że mają podobne podejście do tego co warto mieć/kupić jak ja sam. I dziwnie często moje doświadczenia i opinie konkretnych ludzi zgadzają się ze stereotypami... Mógłbym nawet dać przykłady z Forum, czyja opinia miałaby dla mnie znaczenie przy kupowaniu np. laptopa, czy samochodu, a czyją zlałbym ciepłym sikiem. Ale nie dam. ;-)
Następnie kieruję się "optymalizacją" - jak decyduję się jaką ciężką wiertarkę kupić, to będzie to Makita, bo wiem, że na 99% się nie zawiodę, a tej wiertarki używam często i ma być sprawna i niezawodna, a części dostępne od ręki. Ale jeżeli zastanawiam się nad jeszcze cięższym elektrycznym młotem udarowym bo akurat muszę skuć fundament pod słupem, to będzie to Graphite - jak się rozpadnie przy pierwszym kuciu, to go zwrócę, a jak wytrzyma, to pewnie wytrzyma jeszcze te trzy razy kiedy go będę potrzebował w życiu. A kosztował mnie 1/3 ceny Makity.
No i na koniec - czas. Nie będę przez miesiąc robił researchu w internecie, później dwa tygodnie chodził po sklepach z odważnikiem 20kg i mierzył strzałkę ugięcia półki obciążonej tym odważnikiem (jak to robił pewien mój kolega), żeby w "open minded" sposób wybrać najlepszą (cena/jakość) biblioteczkę. Posłużę się stereotypami i doświadczeniem (półka z dębu 21mm będzie sztywniejsza niż z płyty wiórowej okleinowanej 21mm), spojrzę czy półki mocowane są do boków na ślepy jaskółczy ogon, czy na kołki itp, a na koniec zastanowię się, czy nieuginanie się tej półki i trwałość konstrukcji jest dla mnie warta wyższej ceny. I zdecyduję. Ale zabierze mi to godzinę, a nie półtora miesiąca.

5. "cena od czapy" 8-)
Nie istnieje nic takiego jak cena od czapy. Wszystko zależy od punktu widzenia, od tego co dla Ciebie jest ważne. Dla mnie "od czapy" jest wydawanie na T-shirt więcej niż PLN 20,-, a na skarpetki więcej niż PLN 3,-. Ale ja nie jestem "wszyscy", więc nie rusza mnie, że są ludzie latający do Mediolanu po ciuchy. Rower za 70KPLN? Proszę bardzo! Dla mnie od czapy. Ktoś ma fetysz wycieczek zagranicznych albo off-roadu? Voila! Każdemu wedle potrzeb i możliwości jednocześnie. Ale nie będę twierdził, że mój Giant "jest równie dobry jak ten przereklamowany Felt IA FRD Disc Matte Black", bo nie jest. A czy za ten ostatni warto zapłacić 70 KPLN? Zależy od człowieka.

6. Chińszczyzna konsumencka z "China mainland" na rynku polskim.
To są produkty tanie i marnej jakości. Wykonane zwykle najprostszą technologią z "chinesium", bez specjalnego przywiązania do norm i kontroli jakości. Nie ma odrzutów - wszystko idzie na sprzedaż. Dlatego nie wiesz jak trafisz - może będzie działało 10 lat, a może rozleci się przy pierwszym użyciu. Założenie jest proste; jakiś procent się rozleci, to wymienimy, jeżeli jednak tylko będzie zgrzytało, grzało się, wibrowało, to nie wymienimy - tanio kupiłaś, to nie oczekuj zbyt wiele. Kto powiedział, że wiertarka stołowa ma wiercić wiertłem 6 mm otwór 6mm i do tego okrągły? Owal 6,3 x 6,5 to też otwór. I ta wiertarka go wywierciła, od tego jest. Więc o co pretensje?
Nie ma części? "No cóż, nie mamy już narzędzi tej firmy, a w ogóle, to my sprzedajemy urządzenia, a nie części." (oryginalny tekst sprzedawcy z Castoramy, jak chciałem dokupić już po gwarancji włącznik do dużej szlifierki kątowej.

To jest wpisane w koszty. I tak tańsze niż porządna technologia i kontrola jakości.

A czy są chińskie produkty o dobrej, powtarzalnej i stałej jakości? Jasne, że są. Tyle tylko, że niezbyt wiele i często w takich przypadkach ich przewaga cenowa jest już zdecydowanie mniejsza.

7. Ten pod-wątek zaczął się od pytania Damazia o "bezproblemową" kosiarkę. "Bezproblemową", nie "najtańszą", nie "najlepszą", nie "najbardziej cool". To mu odpowiedziałem; "jakakolwiek, byle z silnikiem Hondy". Nie dlatego, że uległem reklamom, mam Hondowski fetysz w głowie albo chciałem mu wcisnąć drogi chłam. Dlatego, że miałem trzy takie kosiarki, nigdy nie miałem z nimi żadnego problemu, ani nie słyszałem o jakichś problemach od innych użytkowników, których znam, a te silniki Honda produkuje od 20 lat. Miałem również z pięć z innymi sinikami i one nie były "bezproblemowe". A silnik jest podstawowym elementem kosiarki - jak linka się urywa, kosz zapycha zbyt łatwo czy regulacja wysokości jest niewygodna, to można sobie z tym poradzić, jak silnik nie działa to kosiarka nie działa. Do tego kosiarki z silnikami Hondy są dostępne za całkiem przeciętną cenę - nie najtańsze, ale są także zdecydowanie droższe od nich, więc również nie zachęcałem go do kawiorowstwa.
Dlatego zarówno moje doświadczenie jak i "optymalizacja wyboru" zdecydowały o poleceniu Hondy - kosiarki używa się często i przez lata więc warto zapłacić nieco więcej od najtańszych wyrobów, za wyrób "bezproblemowy".

Tak BTW: Mój podstawowy komplet kluczy płaskich i giętych oczkowych, to zestaw od "Gordon -Sheffield". Kupił je mój ojciec we wczesnych latach '60. Jakość wykonania nieporównywalna z niczym dostępnym na rynku obecnie, krawędzią wycięcia na śrubę w kluczach płaskich można się skaleczyć. Są lekkie i wykute/utwardzone idealnie - tam gdzie trzeba twarde, tam gdzie trzeba sprężyste. Dlatego wycięcie nie wyrabia się, a trzony nie pękają. Firmy już nie ma, jak i nie ma żadnej metalurgii w Sheffield, bo wszystko przeniesione dawno temu do Chin, a ja ciągle używam ich kluczy i dłut Taylora (też z Sheffield). I mam nadzieję, że któryś z moich synów ich będzie używał. Bo lepszych teraz nie kupi.
damazia pisze:
16 cze 2020, o 00:16
A... I co do do kantowania. Ja, jak z rękawa mogę sypać kantami np. polskich przedsiębiorstw. A sprawy sądowe ciągną się od lat. Najstarsza sprawa z 2011 roku. I to nie sprawa o sto zeta. Nie mam zaufania do nikogo. Żeby nie było niedomówień.
Też w punktach:
1. Przykłady, które podałem dotyczą bardzo specyficznego rynku, nie muszę chyba tłumaczyć dlaczego. Świadome mieszanie leku z substancją niedziałającą leczniczo i sprzedawanie tego nieświadomym odbiorcom to nie kantowanie - to zbrodnia, bo od tego umierali ludzie.
To nie wchodzi w rachubę nigdzie poza Chinami i może Indiami. Taka mentalność.

2. "Sprawy się ciągną"? Idź do sądu w ChRLd i załóż sprawę przeciwko chińskiej firmie. Wyrok będziesz znała jeszcze przed procesem, a usłyszysz po dwóch godzinach rozprawy. Sądy w Chinach działają szybko i sprawnie.
Wysłane z mojego komputera przy użyciu klawiatury.

Chloru
Awatar użytkownika
6 gwiazdek
Lokalizacja: DC
Auto: XU10J4RS
Polubił: 91 razy
Polubione posty: 177 razy

Tydzień na działce - poradnik ogrodnika

Post 16 cze 2020, o 11:34

Gal pisze:
16 cze 2020, o 10:46
"chinesium"
Czy to jest azjatycka odmiana gównolitu? :giggle: :mrgreen:
"Understeer is a crime" (C) Colin McRae

Gal
Awatar użytkownika
6 gwiazdek
Lokalizacja: wieś mazowiecka
Auto: XC 70
Polubił: 41 razy
Polubione posty: 188 razy

Tydzień na działce - poradnik ogrodnika

Post 16 cze 2020, o 11:40

Chloru pisze:
16 cze 2020, o 11:34
Gal pisze:
16 cze 2020, o 10:46
"chinesium"
Czy to jest azjatycka odmiana gównolitu? :giggle: :mrgreen:
https://www.urbandictionary.com/define. ... =chinesium

Tam jest kilka definicji, które razem tworzą całość dla "chinesium". ;-)
Ale w sumie tak, to chińska odmiana gównolitu. Moim prywatnym faworytem są wszelkie wyroby ze ZnAlu. 8-)
No i chińska HSS.
Po przemyśleniu sprawy powiedziałbym, że choć tego wyrażenia zazwyczaj używa się w odniesieniu do metali, to jego znaczenie jest szersze i można by je określić jako "każdy materiał nieodpowiedni do danego zastosowania, ale zwykle tańszy i w związku z tym typowo stosowany przez chińskie firmy w ich wyrobach".
Jeżeli np. dźwignia cięgła otwierającego wylot rozrzutnika ręcznego do nawozu jest wykonana w wyrobie np. Gardeny ze stali, aluminium czy chociaż odpowiednio masywnego nylonu ze zbrojeniem rozproszonym i stalową/mosiężną tulejką przy ośce i mocowaniu linki, to w wyrobie chińskim będzie z chinesium, czyli w tym przypadku z cienkiego LDPE i pęknie w miejscu mocowania osi obrotu, albo linka cięgła ją przetnie w miejscu mocowania linki, po kilkudziesięciu naciśnięciach.
I dokup później taką dźwignię...
Wysłane z mojego komputera przy użyciu klawiatury.

damazia
Awatar użytkownika
2 gwiazdki
Lokalizacja: z Damaziowa
Auto: nie wiem, które fajniejsze: czarne czy srebrne?
Polubił: 0
Polubione posty: 3 razy

Tydzień na działce - poradnik ogrodnika

Post 16 cze 2020, o 20:44

Galu, to ja odpowiem bez cytowania, bo jakbym zaczęła Cię cytować, to stron na forum by zabrakło :giggle: .
Postaram się skrócić do niezbędnego minimum moją wypowiedź. :mrgreen:

Trafiłeś wreszcie w sedno sprawy. Kierujesz się w zakupach - jak napisałeś - głownie doświadczeniem. To jest oczywiste. Tyle że Twoje doświadczenie nie jest, i nigdy nie będzie, moim doświadczeniem. Twoja racja, jest Twoją racją, a moja moją. Podobnie Twoja logika jest Twoją logiką, a moja moją. Tak już ten świat jest skonstruowany.

W skrócie. Małżonek mój zapytał Szacownego the Forum o opinię. Podał kilka modeli kosiarek, które ma na oku. Ostatecznie nie wybrał tego, co forum orzekło, ale skorzystał z cennej dla niego rady, by kosiarkę kupić w serwisie. Znalazł serwis, który mu się spodobał. W serwisie pan namówił go na podobno pancerną chińską kosiarkę. Opinia pana miała być podparta wieloletnim doświadczeniem z tymi właśnie kosiarkami. Może pan ma rację, może i nie. Może kosiarka jest dobra, może nie. Zobaczymy. Nie była też najtańsza, ale nie kosztowała też majątku. Była w tych widełkach cenowych, jakie małż założył wydać na kosiarkę. A zatem kryterium ceny (niskiej ceny) nie było tu absolutnie kryterium wyboru. Nie miało też znaczenia, czy kosiarka jest chińska, czy nie. Mogła być produktem jakiegoś garażowego pasjonata z Pcimia Dolnego. Miała być dopasowana do naszych potrzeb i ogrodu jaki mamy (albo raczej, jaki będziemy mieć :-) ). Po prostu ktoś ten sprzęt polecił. Małżonek postanowił zaryzykować i zaufać opinii gościa.

Moje doświadczenie (podkreślę "moje", bez narzucania komukolwiek moich kryteriów wyboru) w kupowaniu różnego rodzaju rzeczy czy sprzętu jest takie (powtórzę, bo pisałam o tym wcześniej): musi być odpowiedni stosunek jakości do ceny. Dodam do tego zakres użytkowania i przeznaczenie. Przykłady:

1) Nie kupuję Makity dla Makity, bo to taaaaka znana marka. To sprzęt bardzo dobry, ale jeśli mam do przeszlifowania tylko stół po babci oraz nie zamierzam szlifować stołów po babci wszystkim moim sąsiadkom, to nie będę wywalać miliona PLN na Makitę. Kupię tanią szlifiereczkę w Lidlu. Wystarczy. Resztę kasy "zaoszczędzonej" na nie kupowaniu Makity wydam na śliczny obrusik na stół + zastawę dla 12 osób.

2) Kilka lat temu kupiłam w Lidlu machinę do pieczenia chleba za dwie stówy. Popsuła się po 4 latach. Padł mechanizm mieszający. Pewnie trybiki były plastikowe i przy częstotliwości pieczenia chleba co 5-7 dni x 4 lata, to badziewie nie dało rady. Zastanawiałam się wtedy, czy kupić sobie lepszą maszynę, dobrej marki, która przetrwa (teoretycznie) dłużej. I wyszło mi, że kupię znowu w Lidlu za 200 zeta nowszy już model. Dlaczego? Bo 200 zł to 50 zł na rok, przy założeniu, że ta również przetrwa te 4 lata. Nie majątek, a machina zwraca się błyskawicznie. A nie mam żadnej gwarancji, że jak kupię markowe coś za 600, 800, 1200 zł... to to coś markowe przetrwa dłużej niż okres gwarancyjny. Znane są przypadki takiego "ustawiania" czasu użytkowania sprzętu, by padł następnego dnia po wygaśnięciu gwarancji. Epson.

3) Pewna znajoma od lat kupowała suszarki markowe, bo nie chciała kupować badziewia za 2 złote, które spali się w rok. Nie pamiętam, chyba chodziło o Phillipsa... W pewnym momencie zorientowała się, że nawet markowa suszarka pada zaraz po gwarancji. I przeprosiła się z badziewiem za 2 złote, bo uznała, że szkoda jej kasy na suszarki markowe, skoro działają tyle samo czasu co no-name'y.

4) Jeśli kupuję drogi markowy sprzęt, to muszę mieć pewność, że płacę za długoletnie użytkowanie i że wykorzystam ten sprzęt intensywnie. Na przykład monitory dla grafików. Dla mnie (sic!) tylko firma Eizo. Dla kontrastu patrz punkt 1.

5) Nie interesuje mnie kto wyprodukował sprzęt i gdzie. Interesuje mnie, jak działa i czy wystarczy na moje potrzeby. Patrz punkt 1.

6) Lubię ryzyko i lubię odkrywać nieznane marki ;-), a nie trzymać się kurczowo utartej opinii "ta firma jest najlepsza". Bo zdarzyć się może, że nieznana nikomu marka robi za mniej kasy całkiem niezłe produkty. Choć zdarza się, że się natnę... No risk, no fun.

***

Dodam jeszcze trochę przekornie: Ty masz wypasiony trawniczek, który musisz kosić bardzo często. Ja wysiałam łąkę kwietną, którą będę kosić raz w roku. :cofee:
Patrz punkt 1.

A miało być krótko :o .

:mrgreen:
damazie chodzą parami

dzixd
Awatar użytkownika
Moderator działu
Lokalizacja: Dziki Zachód
Auto: Legacy IV "prawie spec b h6", legacy II 2.2 + 2x Legacy III 2.5 my 99
Polubił: 3 razy
Polubione posty: 168 razy

Tydzień na działce - poradnik ogrodnika

Post 16 cze 2020, o 20:50

Ale się szczypiecie. Kosę ręczną kupcie. Z napędem mięśniowym. :giggle:
Póki stylisko nie zgnije to posłuży.

Wysłane z mojego mądrego telefonu

Użytkownicy, którzy polubili ten post (razem 3):
inquiz (16 cze 2020, o 23:48) • ptk22 (17 cze 2020, o 00:06) • Kruszyn (17 cze 2020, o 12:41)
Jeździć nie umiem, ale się staram :mrgreen:
Naprawiać też nie umiem, ale się staram.
Konto usunięte pisze:
29 gru 2018, o 17:15
masz dobre serducho i ostrego pierdolca :lol: :thumb:
Obrazek

damazia
Awatar użytkownika
2 gwiazdki
Lokalizacja: z Damaziowa
Auto: nie wiem, które fajniejsze: czarne czy srebrne?
Polubił: 0
Polubione posty: 3 razy

Tydzień na działce - poradnik ogrodnika

Post 16 cze 2020, o 21:10

dzixd pisze:
16 cze 2020, o 20:50
Kosę ręczną kupcie. Z napędem mięśniowym
Jest w planach. :evilgrin:
Sierp już jest. Całkiem przydatne narzędzie, jak się nie miało kosiarki, podkaszarki i innych bardzo ważnych sprzętów. ;-)
damazie chodzą parami

damaz
Awatar użytkownika
6 gwiazdek
Lokalizacja: z Damaziowa
Polubił: 0
Polubione posty: 36 razy

Tydzień na działce - poradnik ogrodnika

Post 16 cze 2020, o 21:16

nieśmiało (i szeptem) podpowiem, że jak poszliśmy do salonu Subaru oglądać Leśnika, to nie mieliśmy pojęcia, co to jest Subaru. Leśnik był/jest brzydki jak noc i ledwie udało mi się moją Panią zaciągnąć na oględziny. to dlaczego kupiliśmy auto kompletnie nam nieznanej i z niczym nie kojarzącej się marki? w dodatku nie pytając za bardzo "ile pali", "ile kocich transporterów wejdzie do bagażnika" i czy czujniki parkowania są w standardzie?

wszystko załatwiła jazda próbna + organoleptyczne doświadczenie wnętrza.

w tym konkretnym wypadku podjęliśmy risk i dostaliśmy WIELKI fun.

w dodatku to auto zmieniło nasze życie. dosłownie. zaczęliśmy czynnie uprawiać sporty motorowe i... zaczęło się Forum.
sporty motorowe przegrały z elektryką, poddaszem, ogrodem... forum zostało. a konkretnie, to nie forum, tylko wiecie, o czym piszę.

parę miesięcy temu wpadliśmy na komplet Rosiaków w Factory. po jakichś 2 latach przerwy. R. na nasz widok zaczął krzyczeć do kelnerki, żeby tych tam nie wpuszczać, bo oni nie płacą i jeszcze chlewu narobią. to nie jest metafora. krzyczał.
tyle, że już miał banana na twarzy, więc kelnerka zamiast nas wyrzucić położyła dodatkowe menu na ich stoliku...



a wszystko dlatego, że kupiliśmy dość kompulsywnie brzydkie auto zupełnie nam nie znanej marki...
Użytkownicy, którzy polubili ten post (razem 5):
rrosiak (16 cze 2020, o 21:19) • inquiz (16 cze 2020, o 23:50) • ptk22 (17 cze 2020, o 00:05) • FUX (17 cze 2020, o 06:49) • Kruszyn (17 cze 2020, o 12:43)

rrosiak
Awatar użytkownika
6 gwiazdek
Lokalizacja: W-wa, Kutno
Auto: Dacia :)
Polubił: 43 razy
Polubione posty: 82 razy

Tydzień na działce - poradnik ogrodnika

Post 16 cze 2020, o 21:21

damaz pisze:
16 cze 2020, o 21:16
komplet Rosiaków
Komplet to 4, a było 3 i krzyczałem nie do kelnerki, a do kelnera. Poza tym zgoda 8-) .
"Pan Macierewicz bardzo często mówi co wie, ale rzadko wie co mówi." - L.Miller - :giggle:
Z dwojga złego wolę, gdy krajem rządzą złodzieje zamiast kretynów. :idea:

damaz
Awatar użytkownika
6 gwiazdek
Lokalizacja: z Damaziowa
Polubił: 0
Polubione posty: 36 razy

Tydzień na działce - poradnik ogrodnika

Post 16 cze 2020, o 21:28

sprawdzałem, czy legendarna czujność jest nadal czujna. :-p



no dooobraaaa...
tak, był komplet Rosiaków minus jeden.


przepraaaszam :oops:

damazia
Awatar użytkownika
2 gwiazdki
Lokalizacja: z Damaziowa
Auto: nie wiem, które fajniejsze: czarne czy srebrne?
Polubił: 0
Polubione posty: 3 razy

Tydzień na działce - poradnik ogrodnika

Post 16 cze 2020, o 21:36

Rrosiu, zostałeś VA - Wartością Dodaną do Forka. 8-)
damazie chodzą parami

rrosiak
Awatar użytkownika
6 gwiazdek
Lokalizacja: W-wa, Kutno
Auto: Dacia :)
Polubił: 43 razy
Polubione posty: 82 razy

Tydzień na działce - poradnik ogrodnika

Post 16 cze 2020, o 21:39

damazia pisze:
16 cze 2020, o 21:36
Rrosiu, zostałeś VA - Wartością Dodaną do Forka. 8-)
A ile to będzie na dolary? ;-)
"Pan Macierewicz bardzo często mówi co wie, ale rzadko wie co mówi." - L.Miller - :giggle:
Z dwojga złego wolę, gdy krajem rządzą złodzieje zamiast kretynów. :idea:

damazia
Awatar użytkownika
2 gwiazdki
Lokalizacja: z Damaziowa
Auto: nie wiem, które fajniejsze: czarne czy srebrne?
Polubił: 0
Polubione posty: 3 razy

Tydzień na działce - poradnik ogrodnika

Post 16 cze 2020, o 21:42

Jak to ile? Jesteś bezcenny :!: :!: :!:
Użytkownicy, którzy polubili ten post :
rrosiak (16 cze 2020, o 21:43)
damazie chodzą parami

Grzegorz
5 gwiazdek
Lokalizacja: wsi wielkopolskiej
Auto: Peżot
Polubił: 17 razy
Polubione posty: 17 razy

Tydzień na działce - poradnik ogrodnika

Post 14 wrz 2020, o 15:13

Używa ktoś nożyc elektrycznych do przycinania/formowania tui?
Zastanawiam się czy takie opisywane jako do żywopłotów dadzą radę z iglakami...
pozdrawiam
Grzegorz

Gal
Awatar użytkownika
6 gwiazdek
Lokalizacja: wieś mazowiecka
Auto: XC 70
Polubił: 41 razy
Polubione posty: 188 razy

Tydzień na działce - poradnik ogrodnika

Post 14 wrz 2020, o 15:48

Grzegorz pisze:
14 wrz 2020, o 15:13
Używa ktoś nożyc elektrycznych do przycinania/formowania tui?
Zastanawiam się czy takie opisywane jako do żywopłotów dadzą radę z iglakami...
Bez problemu. Gałęzie tui nie są twardsze od np. grabu.
Oczywiście odpowiednio do mocy. Zwykle w opisie jest podana maksymalna średnica gałązek, jakie dane nożyce są w stanie przeciąć. I zwykle jest to opis optymistyczny - z idealnie ostrymi nożami.
Wysłane z mojego komputera przy użyciu klawiatury.

ODPOWIEDZ