damaz pisze:to WCALE nie jest śmieszne.
Przypomina mi się ta stara historyjka o małpach i mechanizmach zarządzania (pewnie wszyscy znają):
Zamknąć w pomieszczeniu kilka małp, do sufitu podwiesić banana i zostawić w pokoju drabinę. Kiedy pierwsza małpa spróbuje wejść na drabinę i ściągnąć banana, zlać wszystkie małpy lodowatą wodą. I tak za każdym razem, kiedy któraś połasi się na banana.
Po jakimś czasie, kiedy małpy już przestana wchodzić na drabinę, zamienić jedną małpę na zupełnie świeżą. Oczywiście ta zaraz spróbuje wejść na drabinę i zdjąć banana. I oczywiście zaraz dostanie wpierdol od pozostałych, które nie chcą być zlane wodą. Potem zamienić kolejną małpę i sytuacja się powtórzy, dostanie wpierdol, a najmocniej będzie biła ta, która oberwała przed nią, chociaż sama nie wie za co.
I tak aż wszystkie małpy zostaną już wymienione i żadna nie będzie wiedziała, czemu ma spuścić wpierdol kiedy któraś spróbuje wejść na drabinę. Ale wszystkie będą to coraz zacieklej robić.
Z którym stadium takiego przypadku mamy tu do czyniania?
