Wytłumacz rodzicowi w zerówce i I klasie, że jego dziecko jest tak ociężałe umysłowo, że pod koniec tejże pierwszej, powinno zostać przeniesione do szkoły z literką eS...
Poradnia psych-wych niby kwity zrobiła, psych szkol też, nauczyciel się stawia, bo gad klasę rozwala, a dyr głowa w piasek, bo mu spadnie dofinansowanie na jednego ucznia, a to już jest wymierna kasa...
Rodzice, noszący plecaki w pierwszej klasie dzieciom, dzidziuś, codziennie wożący wnusię w te i wewta na rowerku, mamusia bucik zawiąże, nie reaguje, że dziecko na jej oczach rzuca papierami, nie mówi proszę, dziękuję, dzień dobry, do widzenia.
Tak wychowujemy, tak mamy...
A w tej chwili wchodzi do szkół pokolenie początku lat 90-tych.
Im się należy, zwycięzcy komuny, posiadacze wideło diwidi, pierwszych kompów, synowie i córki takich samych debili, jak i oni.
Tak to wygląda w małych ośrodkach.
Im większe echo pod deklem, tym większe roszczenie, że z dziecka prymusa szkoła zrobi.
Taki rodzic nawet z dzieckiem lekcji w pierwszej klasie nie odrobi, czytanki nie przeczyta, bo sam ledwo głoski składa i jest na podobnym etapie, co jego dziecko....
Teraz przejaskrawiłem trochę, ale uwierzcie, to nie jest odosobnione. Raczej standard....
Fajna klasa, z mądrymi dzieciakami trafia sie raz na kilka-kilkanaście lat.
WiS dobrze napisał. Takie są oczekiwania, żeby debili produkować, a płotu później nie ma kto postawić....